RSS
czwartek, 14 marca 2013

Dzisiaj miałam wizytę u lekarza i kamień spadł mi z serca. Najbardziej nie lubię tych początków ciąży. Nie czuje się ruchów dziecka i człowiek jakiś taki zestresowany przed tym USG. Ale moje samopoczucie - mega mdłości i senność trochę mnie podtrzymywały na duchu, że na pewno coś się tam dzieje :) Na poprzedniej wizycie wykryto mi 6cm torbiel. Na szczęście dzisiaj się okazało, że zmniejszyła się ona do 3 cm więc wszystko wskazuje na to, że się sama wchłonie. Fasolina ma już 2 cm! a serducho pięknie biło. Tylko ja jakaś taka nie do życia...ciśnienie niskie mam nakaz picia kawy. Mąż znowu w pracy więc sama siedzę z młodym. Ale wykorzystuję jego po południowe drzemki i też się kładę spać. Nadal towarzyszą mi różne emocje związane z tą ciążą. Jeny co to będzie, jak to będzie 2 dzieciaków do ogarnięcia. 

13:17, slangowska85
Link Komentarze (3) »
piątek, 01 marca 2013

Ostatnio tak dużo się u mnie działo, że nie było czasu kompletnie na bloga. Najpierw dużo pracowałam. Potem zajmowałam się mężem :) A to zajmowanie się sobą nawzajem tak nam dobrze szło, że obecnie jestem w 6 tygodniu ciąży :) Postanowiliśmy się na nowy rok starać o dzidziusia i bardzo szybko nam się udało. Niestety ja nie czuję się za dobrze. Wiadomo dolegliwości pierwszego trymestru. Nic mi się nie chce jeść, ciągle mnie mdli, głowa boli itd :( Najgorsze, że mąż za tydzień wyjeżdża i znowu zostanę sama z synkiem (i fasolką) na następne 3 miesiące :/ No ale staram się myśleć jak najbardziej pozytywnie. Damy radę! 

wtorek, 18 grudnia 2012

Tradycyjnie opisuje na czym byłam ostatnio w kinie i moje wrażenia. Wraz z małżonkiem mym wybraliśmy się na "Mój rower". Nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań co do tego filmu z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że przestałam już wierzyć w Polskie filmy, a po drugie dlatego, że co pięć minut reklamują go w telewizji i człowiek się już czuje jakby ze sto razy ten film oglądał. No ale, że wyboru zbyt wielkiego w repertuarze nie było postanowiliśmy obejrzeć. Oboje wyszliśmy z kina zdziwieni i pod dużym wrażeniem. Film ogląda się bardzo przyjemnie, przede wszystkim dlatego, że jest prawdziwy. Prawdziwy pod tym względem, że pokazuje polską rzeczywistość taką jaka jest. Czyli ludzi mieszkających w normalnych mieszkaniach a nie w jakiś apartamentach wycackanych, oraz ludzi zwykłych z codziennymi problemami. Pięknie pokazuje relacje między trzema pokoleniami mężczyzn i myślę, że każdy widz może się przez to odnaleźć. Odnaleźć kawałek prawdy dla siebie. Bardzo dobra gra aktorska. Były momenty, że można się pośmiać - dobre teksty, ale również momenty wzruszenia. Wszystko też jest połączone z piękną muzyką i krajobrazami naszej Polski. Nie sądziłam, że to powiem - ale z czystym sercem polecam ten film każdemu, nie zależnie od wieku!

13:13, slangowska85
Link Komentarze (1) »

Jest lepiej. Dużo lepiej. K już ma tylko resztkę smarków pod nosem, z reszty się dzielnie wygrzebał. Wczoraj byliśmy na ściągnięciu szwów, więc po ranie została nam czerwona kreska i zgolone brwi. Wrócił też tata, więc syn uszczęśliwiony. Biegają, wygłupiają się i bałaganią równo. Tymczasowo czuję się jakbym na stanie miała zatem dwójkę dzieci a nie jedno :)

Powoli dopada nas świąteczny szał. Przez to chorowanie nie było czasu, żeby cokolwiek załatwić. Dlatego jutro przyjeżdża teściowa by bawić młodocianego, a my w miasto oddać się szałowi zakupów. Dekoracje do domu (stwierdziłam, że choinka jednak nie przetrwa z moim synem więc trzeba coś innego wymyślić), dekoracja siebie (fryzjery, kosmetyczki, ciuchy itp) oraz prezenty. Na szczęście moja mama jest właścicielką restauracji więc omija nas szaleństwo w kuchni. Brakuje mi pomysłu co kupić dla K. Patrząc jak wszelkie zabawki tylko leżą w dużych koszach i się kurzą, wszelkie pojazdy po paru dniach są rozłożone na części pierwsze a mój syn nie zajmuje się niczym przez dłużej niż 2 minuty....nie mam pojęcia co by mu sprawiło radość. Jak macie jakieś pomysły to śmiało proszę pisać!

 

Trochę wcześnie ale nie wiem czy znajdę jeszcze chwilę aby się tu pojawić przed świętami. Chciałabym Wam wszystkim życzyć miłych, spokojnych i rodzinnych świąt. Przede wszystkim dużo uśmiechu w te dni i żebyście się poczuli trochę jak nasze dzieci...czyli magicznie i wesoło. Buziaki!

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wczoraj kolejny ciężki dzień. K strasznie męczy się z chorobą. Prawie nie sypia a oczy ma coraz bardziej czerwone. Wieczorem przyjechała do mnie mama i moja babcia. Poszłam sprzątać w łazience a babcie bawiły się z wnukiem. Nagle słyszę przeraźliwy płacz. Wybiegam z łazienki a moje dziecko stoi i całą twarz ma we krwi. Było trochę paniki, przerażenia i płaczu. Okazało się, że tak niefortunnie upadł podczas zabawy, że rozciął sobie łuk brwiowy. Wieczór zakończył się na oddziale ratunkowym i trzech szwach. :( Biedny ten mój maluszek. Dzisiaj idziemy do lekarza, mam nadzieję, że przepisze jakieś leki po których będzie mu lepiej. 

12:57, slangowska85
Link Komentarze (2) »
sobota, 08 grudnia 2012

Wytrzymaliśmy nie cały tydzień. Dopadła nas choroba. Tak jak przewidywałam niestety, tak się stało. K chodzi z glutem po pas do tego w pakiecie ma katar i ropiejące oko. Gratisowo wyrzynają mu się jeszcze dwie dolne trójki. Jednocześnie. Wczoraj całą noc musiałam z nim spać. Sapał na mnie i prychał. Więc rano i ja się obudziłam z bolącym gardłem i bólem głowy. Oczywiście jesteśmy sami więc moje złe samopoczucie musi poczekać bo ktoś się synem zająć musi. Szanowny Pan Marynarz wraca, chyba w poniedziałek. Chociaż jak zwykle nie jest to nic pewnego. A my do poniedziałku musimy się trzymać. Nie wiem dlaczego - ale moje dziecko ZAWSZE choruje w weekend kiedy przychodnie pozamykane. :( Więc chociaż się twardo odpędzałam od jesienno - zimowego dołka to muszę przyznać, że w takie dni mnie napada.

Tagi: choroba
15:56, slangowska85
Link Komentarze (1) »
niedziela, 02 grudnia 2012

Wrócilimy! Lot znieśliśmy dzielnie. K najpierw spał 1,5h. Musiał odespać pobudkę o szalonej 5 rano. Ja też szybko przymknęłam oko wiedząc, że taka okazja może się nie powtórzyć. A podróż długa więc i siły trzeba mieć :) Potem już było ciężko bo jeszcze 4 godziny lotu nam zostały. Było trochę zabawy, trochę zwiedzania samolotu i oczywiście trochę marudzenia, ale jakoś daliśmy radę. Przesiadka była w Monachium. Tutaj już szybciutko czas minął bo 1,5 h tylko. A wiadomo zanim się przejdzie wszelakie kontrole. W biegu wypita kawa, poszukiwanie przewijaka i karmienie K i już siup byliśmy w samolocie do gdańska. K już był bardzo zmęczony ale zajął się patrzeniem przez okno. Zdziwiony oglądał chmury. Ciekawe co on sobie w tej małej głowie myślał. Jak dojechaliśmy do domu to już oboje ledwo widzieliśmy na oczy więc szybko wczoraj padliśmy w ramiona Morfeusza. Dzisiaj poranny spacer zaliczam jako wycieczka w lodówce. Normalnie szok jak tu zimno.

Ale cieszymy się trochę, ja w końcu trochę mogę pobyć w samotności a K odzyskał swoje wytęsknione zabawki :)  

13:33, slangowska85
Link Komentarze (3) »
czwartek, 29 listopada 2012

Od 1 Grudnia nastąpi gwałtowne ochłodzenie w Polsce. Od 1 oczywiście. Tak żeby było miło na nasz powrót do Polski. Ja bez porządnej kurtki a K bez porządnych butów. Pewnie dopadną nas zaraz wszelkie wirusy i następny czas spędzimy w domu. Będziemy za to mogli ciepło wspominać nasze wakacje. Szkoda tylko, że nie można się nacieszyć słońcem na zapas. Szkoda, że wspomnienia nie wystarczą. 

11:02, slangowska85
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 listopada 2012

Ostatni tydzień mi został wakacji w tym ciepłym miejscu. W sumie to już tylko 6 dni. Jak to szybko minęło, nawet nie wiem kiedy. Na pewno zdążyliśmy się z K przyzwyczaić do słonecznej pogody i do naszych codziennych wygłupów na basenie. Znowu powoli dopada mnie stres przed podróżą. Ciekawa jestem jak K zareaguje na taką zmianę pogodową mam nadzieję, że mi się od razu nie rozchoruje. Pocieszające jest tylko to, że Pan tata wraca niedługo więc będzie trochę weselej w tym naszym domu :)

Niesamowite jest to jak szybko czas przemija. Czasem jak się tak nad tym zatrzymam i przez chwilę zastanowię, to człowiekowi pozostają tylko wspomnienia. Jak klatki filmu zatrzymane w głowie. Tylko te ważniejsze czasem radośniejsze czasem te bardziej smutne. Jak tak się nad tym zastanowić to teraźniejszość jakby staje się nie doceniana. Czasem coś bardzo przeżywamy, martwimy się jakimiś problemami, czekamy na coś, tęsknimy za kimś, planujemy przyszłość. A zapominamy o tym, że najważniejsze powinno być tu i teraz. Twórzmy swoje wspomnienia świadomie.

10:37, slangowska85
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 listopada 2012

Wczoraj udało mi się wyskoczyć do kina. Obejrzeliśmy film Flight czyli Lot (a to nie takie oczywiste, bo wiadomo, że w Polsce różnie tłumaczą tytuły filmów). Film ten w Polsce będzie niestety dopiero w Lutym 2013 roku. Główną rolę gra Denzel Washington. 

Film bardzo mi się podobał. Nie jest to typowy film katastroficzny, bo takich już było mnóstwo w amerykańskiej kinematografii. Wydawało mi się, że wątek katastrof lotniczych został już szczegółowo wykorzystany przez scenarzystów natomiast ten film jest inny. Zaczyna się od dość mocnej trzymającej w napięciu sceny wypadku lotniczego, ale cała reszta filmu praktycznie jest o pilocie. Jest to historia pilota, który zachował się jak bohater (coś na skalę naszego pilota Wrony :)) natomiast bardzo szybko wychodzi, że jest to człowiek który ma bardzo poważny problem. Pilot jest alkoholikiem i nie potrafi się sam przed sobą do tego przyznać. Ten film ukazuje jaki to jest ciężki problem, jak poprzez alkohol można zrujnować relacje rodzinne i nie tylko oraz zmarnować sobie życie. Aczkolwiek to też nie jest taki typowy film obrazujący problem alkoholizmu. Jest w tymi filmie też duża dawka humoru, a także jak to w amerykańskich filmach bywa - happy end. 

Podsumowując film oryginalny, przyjemny i godny polecenia. Świetna gra aktorska. 


10:37, slangowska85
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3